Zyskaj do 200 zł rabatu na całe zakupy online! Sprawdź szczegóły akcji tutaj >>

icon
03.03 - niedziela niehandlowa. Kupuj na castorama.pl
icon
03.03 - niedziela niehandlowa. Kupuj na castorama.pl

Zamiokulkas a zamia

Zamia i zamiokulkas to dwie rośliny doniczkowe, które często ze sobą mylimy. W naszych domach najczęściej hodujemy zamiokulkasy, równie często jednak nazywamy je zamiami. W czym rośliny te są do siebie podobne, a czym się różnią?

Zamiokulkas a zamia

O zamiokulkasie

Zamiokulkas zamiolistny to dekoracyjna roślina z rodziny obrazkowatych, której główną ozdobą są liście. Są mięsiste, intensywnie zielone, błyszczące i gromadzą w sobie wodę, podobnie zresztą jak bulwiaste kłącze, z którego wyrastają ogonki liściowe. W naturze zamiokulkas rośnie w mało sprzyjających warunkach: narażony jest na długotrwałe susze, zacienie (rośnie bowiem w cieniu większych roślin), a także na nieurodzajne, ubogie w składniki odżywcze gleby. Z tego też względu jest rośliną mało wymagającą, która także w uprawie domowej dobrze znosi warunki, w których inne gatunki by się nie przyjęły.

Zamiokulkas jest więc rośliną, która nie wymaga częstego podlewania – wystarczy robić to raz na jakiś czas (lepiej rzadziej niż częściej) i dopiero wtedy, gdy jego podłoże lekko się przesuszy. Dodatkowo wody dostarczamy mu oszczędnie – roślina sama magazynuje ją w swoich tkankach.

Bardzo dużą zaletą zamiokulkasa, w znacznej mierze decydującą o łatwości jego uprawy, jest fakt, że z powodzeniem będzie się rozwijał nawet w miejscach, gdzie nie docierają do niego promienie słoneczne. Możemy więc ustawić go w głębi pokoju – będzie to dla niego lepsze niż wystawienie na bezpośrednie działanie promieni słonecznych.

Optymalna dla zamiokulkasa temperatura otoczenia to 20-30 stopni Celsjusza. W zimie może ona być niższa i utrzymywać się w granicach 16 stopni. Roślina nie wymaga także zbyt intensywnego nawożenia – w okresie wegetacyjnym robimy to, co 2-3 tygodnie, korzystając z płynnego nawozu rozcieńczonego z wodą.

Zamiokulkas jest także rośliną, która raczej nie choruje – jeśli już zdarzy się, że zostanie zaatakowana przez drobnoustroje, najpewniej będzie to skutkiem niewłaściwej pielęgnacji: zbyt częstego podlewania bądź zbyt niskiej temperatury panującej w mieszkaniu.

Zamiokulkas jest więc gatunkiem wyjątkowo prostym w uprawie, którego pielęgnacja nie przysparza większych problemów. Jest to podstawowa cecha, która odróżnia go od zamii.

Zamiokulkas a zamia

Zamia

Zamia furfuracea należy do rodziny sagowców. Korona utworzona przez liście i przypominająca w formie pióropusz wyrasta tutaj ze szczytu pękatego pnia, po którym również odróżnimy zamię od zamiokulkasa. Mylące są natomiast same liście – do złudzenia przypominają te, które cechują zamiokulkasa – to właśnie jest przyczyną częstego mylenia obu gatunków i stanowi jedno z nielicznych podobieństw między nimi. Zamia jest bowiem rośliną o wiele bardziej wymagającą niż zamiokulkas.

Gatunek ten preferuje temperatury powietrza w granicach 20-30 stopni Celsjusza. Wymaga stanowiska jasnego i przestronnego, dlatego należy hodować ją w dużych pomieszczeniach – parapet okienny nie jest dla zamii odpowiednim miejscem. Roślina ta nie powinna być wystawiana na bezpośrednie działanie słońca, jednak możliwe jest to w ogrodzie czy na tarasie po uprzednim przyzwyczajeniu okazu do promieni słonecznych.

W przeciwieństwie do zamiokulkasa zamia wymaga regularnego podlewania – nie można dopuszczać do przesuszenia podłoża, w którym rośnie. Podlewamy ją raz na 10 dni, dostarczając wody w umiarkowanych ilościach, by nie przelać ziemi. Do właściwego rozwoju zamia potrzebuje także wilgotnego powietrza, dlatego dwa razy w tygodniu zraszamy jej liście.

Raz na miesiąc, od kwietnia do października, zasilamy także zamię nawozem, jednak również w tym przypadku zachowujemy stosowny umiar.

Dwa opisane gatunki roślin łączy więc pewne podobieństwo, jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny. Warunki ich uprawy są jednak odmienne, dlatego, zanim zaczniemy stosować konkretne zabiegi pielęgnacyjne, dołóżmy starań, by właściwe zidentyfikować, posiadamy przez nas okaz.